Get Adobe Flash player

środa, 1 października 2014

Rosyjska gospodarka po konflikcie na Krymie


Już od dłuższego czasu miałem zamiar napisać post o stanie rosyjskiej gospodarki po konflikcie na Krymie i wojnie gospodarczej z Unią Europejską oraz Stanami Zjednoczonymi. Skutecznie zmobilizowały mnie do tego artykuły masowo umieszczane na bardzo poczytnych portalach finansowych.
Od 19 września na wschodzie Ukrainy obowiązuje zawieszenie broni. Zarówno strona rosyjska jak i ukraińska zobowiązały się do utworzenia 30 kilometrowej strofy buforowej oraz zaprzestanie działań zbrojnych. Mimo to w rejonie Donbasu wciąż dochodzi do starć.
Efektem działań zbrojnych było nie tylko zajęcie wschodniej części Ukrainy przez separatystów, ale również początek wojny na sankcje między Rosją a Zachodem (UE/USA). Ograniczenie 5 największym rosyjskim bankom (Sbierbank, Rossielchozbank, WTB, Gazprombank i WEB) dostęp do europejskiego rynku kapitałowego. Zakaz dostaw maszyn i urządzeń oraz wybranych technologii dla sektora naftowego, dostaw broni i sprzętu wojskowego. To tylko niektóre z sankcji nałożonych na Rosję. Putin dopowiedział wprowadzeniem embarga na produkty rolno-spożywcze pochodzące z UE.
Jeszcze przed nałożeniem sankcji doszło do obniżenia ratingu wiarygodności kredytowej Rosji przez Fitch ze stabilnej na negatywną, a przez Standard&Poor’s z poziomu BBB do BBB-, czyli najniższego stopnia klasy inwestycyjnej. Co bezpośrednio przełożyło się na odpływ kapitału z Rosji . W I półroczu odpływ ten wyniósł 74,6 mld USD i był wyższy niż w całym roku 2013 (62,7 mld USD). Prognozuje się, że do końca br. może on znacznie przekroczyć 100 mld USD.

Już od początku konfliktu można było zauważyć reakcje inwestorów. Na pierwszy plan wysuwa się mocne obsunięcie głównego indeksu moskiewskiej giełdy RTS. 



 
Zagrożenie konfliktem spowodowało, że rosyjskie 10 latki osiągnęły poziom niemal 10%.

  

A rubel był i jest nadal przeceniany w stosunku do głównych walut. Kurs dolara zbliża się do 40 rubli, a euro oscyluje w okolicach 50 rubli.



 


Bank Centralny wstrzymuje się z interwencjami, jednak systematyczny spadek wartości rubla powoduje destabilizacje całego systemu finansowego. Rośnie dług wewnętrzny, inflacja (wykres poniżej) i odpływa kapitał zagraniczny (o czym pisałem powyżej).


Nie pomaga również rynek. Najważniejsze zasoby naturalne dla Rosji czyli ropa i gaz są przeceniane od początku konfliktu lub ich wyraźna przecena zaczęła się w trakcie jego trwania.





Nie trzeba być specjalistą, żeby z powyższych wykresów wyczytać, że rosyjska gospodarka nie radzi sobie najlepiej. Galopująca inflacja, spadek wartości rubla, odpływ kapitału zagranicznego i ograniczenie dostępu do towarów pochodzących z UE psują nastroje Rosjan. To bezpośredni przekłada się na poparcie i akceptacje polityki Putina. Już teraz 37 proc. z nich uważa, że interesy jednostki są ważniejsze od interesów państwa.
Niestety konflikt na Krymie dał się również we znaki inwestorom z warszawskiego parkietu. Sam lizałem rany, ale też starałem się wykorzystać spadki do zakupów. Mam nadzieje, że każdy z nas wyciągnie z tego odpowiednią lekcje, a podobne sytuacje nie zagrożą naszym portfelom i naszemu bezpieczeństwu.

Ps. Podczas pisania posta staram się śledzić sytuacje na Wall Street i niestety nie jest ona najlepsza. Wydaje mi się, że to może być dobry pomysł na kolejny post.


 
  źródła:
  www.stooq.pl
  www.pexels.com
  www.tradingeconomics.com

niedziela, 28 września 2014

Wykresy o długim interwale, jako ważny drogowskaz długiego terminu



Podczas analizowania wykresów giełdowych wielu początkujących inwestorów skupia się na interwale dziennym. Bardzo często zapomina się o analizowaniu wykresów o dłuższym interwale. Interwały tygodniowy oraz miesięczny często pozwalają odpowiedzieć nam na pytania: gdzie znajduje się teraz kurs spółki oraz jakie są najbliższe opory, wsparcia i możliwe formacje pod kątem długoterminowym.
Sam bardzo długo wypracowywałem nawyk rozpoczynania analizy od wykresów o dłuższym interwale. Dzięki temu skuteczność moich decyzji zwiększyła się. A często popełniane błędy wynikające z braku poświęcenia odpowiedniej ilości czasu na analizę długoterminową, zostały zminimalizowane.
Najlepszym przykładem, który znalazłem na GPW jest KGHM. Spółka od początku sierpnia znajduje się w trendzie wzrostowym, który w ostatnim tygodniu został przerwany korektą i testem lokalnego wsparcia.



Większość z Was z łatwością odnalazła by opory, wsparcia oraz linie trendu zaznaczone na wykresie. A nawet znaleźli byście inne. Sytuacja zmienia się gdy z interwału dziennego przerzucimy się na tygodniowy.



Linia wsparcia zaznaczona na wykresie (interwał tygodniowy) była testowana tylko raz, ale pozwoliła rozwinąć duży ruch wzrostowy, który zakończył się nowymi szczytami. Wsparcie pozwoliło też utworzyć ramię formacji RGR, która może być zagrożeniem pod warunkiem, że korekta, którą teraz widzimy na akcjach KGHM-u będzie rozwinięta. Niestety sprzyja temu sytuacja na rynku srebra oraz miedzi (o której m.in. pisałem tutaj).

Kolejnym przykładem jest Siemens wchodzący w skład DAX'a.


Na wykresie (interwał dzienny) spółka stara się przełamać opór na poziomie 100 euro. Trzy próby kończą się niepowodzeniem, a podaż jest na tyle słaba, że czwarta próba osiągnęła poziom ok 98 euro.


Wykres przedstawiony powyżej tłumaczy dlaczego poziom 100 euro nie został przełamany. Opór, został ustanowiony w 2007 roku stanowił, każda kolejna próba jego przełamania kończyła się niepowodzeniem, dlatego jego znaczenie wzrasta.

Przykładów jest znacznie więcej. Dla inwestora obytego z analizą techniczną wychwycenie pewnych zależności będzie stosunkowo proste. Wszystkim adeptom polecam pracę z wykresami. Nabierzecie wprawy, a jeśli przełożycie to na wasze decyzje, mogą polepszyć się Wasze wyniki ;)


 
  źródła:
  www.stooq.pl - wykresy
  www.pexels.com - zdjęcie

wtorek, 23 września 2014

Na Wall Street co raz groźniej


Kilka ostatnich dni za oceanem przyniosło wiele zaskakujących rozstrzygnięć. W piątek akcje Alibaba Group Holding rosły o ponad 37% (o debiucie spółki szerzej pisałem tutaj). Było to największe IPO w historii Stanów Zjednoczonych. Jednak sukces firmy chińskiego miliardera Jacka Ma, zmienił oblicze rynku. Wraz z początkiem tygodnia indeksy z Wall Street zaczęły tracić, a media informują o pojawieniu się złowróżbnego „omena Hinderburga”. Trafność omena, którego uważa się za wróżbę krachu, nie jest zbyt wysoka. Jednak ostatnim szczytom jakie miały miejsce na amerykańskiej giełdzie towarzyszyła mniejsza głębokość rynku. A coraz większa liczba akcji jest notowana poniżej ich 200-sesyjnej średniej kroczącej. W poniedziałek ok. 80% spółek zakończyło dzień pod kreską, a indeks Russell 2000 spadł o 1,5% zbliżając się tym samym do wyznaczenia na wykresie „krzyża śmierci” (przecięcie dwóch średnich, prospadkowy sygnał).
Wtorek to trzeci z rzędu dzień, w którym S&P500 oraz NASDAQ tracą i oddalają się od szczytów. Może to za wcześnie by zapowiadać duży krach, ale w obliczu konfliktu na bliskim wschodzie o głębszej korekcie mówi się już co raz częściej.

Co pokazują wykresy?
S&P500
Przez ostatni rok 2-krotnie powtórzyła się schemat ustalenia nowego szczytu, poprawienia go lub zrównania się z nim, następnie kurs spadał o ok. 100-120pkt. Odrobienie straty i ustanowienie nowego szczytu było budowane dość mozolnie. Przełamanie najbliższego wsparcia na 1978, otworzy drogę do testu wsparcia na 1904. Przełamanie tej, może zająć trochę czasu, jeśli jednak stanie się faktem będzie poważnym zagrożeniem.

Podobny problem z podejściem na nowe poziomy ma NASDAQ

sobota, 20 września 2014

Czy to dobry czas by kupić złoto?


Co jakiś czas podczas przeglądania gazet lub stron o tematyce finansowej możemy natknąć się na artykuł opisujące prognozy rynku złota. Niektóre z nich wciąż forsują pogląd, że ze względu na niepewną sytuacje geopolityczną i spadającą cenę jest to idealny moment na kupno. W tym poście chciałbym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami, które z pewnością nie zniechęcą traderów do spekulacji, ale mogą dać do myślenia inwestorom. Od drugiej połowy 2011 roku złoto znajduje się w trendzie spadkowym, a wyprzedaż jaka miała miejsce początkiem 2012 roku spowodowało ustabilizowanie się kursu kruszcu w przedziale 1200-1400 dolarów za uncje. Są to wahania, które z pewnością dają szansę zarobić taderom, a oscylacja wokół wyżej wymienionych poziomów cenowych ułatwia zajęcia pozycji. Zatem co z inwestorami? Czy to odpowiedni moment na zakup złota? Jak nietrudno zauważyć na poniższym wykresie kurs złota od 1969 roku zachowuje się dość schematycznie. Przez całe lata 70-te cena rosła, a mała korekta, która miała miejsce w połowie tego dziesięciolecia pozwoliła na zwiększenie zaangażowania. Jestem pewien, że wolumen, który widniałby na wykresie w tym czasie byłby znacznie zwiększony. Hossa na rynku złota skończyła się wraz z rozpoczęciem lat 80-tych. Od tego czasu na rynku zapadł marazm, który trwał aż do początku XXI wieku. Wtedy ponownie cena złota poddała się trendowi wzrostowemu.


Chciałbym skorelować zachowanie cen złota na wykresie wraz z diagramem przedstawiającym sumę transakcji w poszczególnych dekadach, w podziale na 3 sektory (jubilerski – ciemnozielony , technologiczny – jasnozielony i inwestycyjny – fioletowy).


Jak nietrudno zauważyć, sektor inwestycyjny – bo właśnie ten interesuje nas najbardziej - zwiększał swoje zaangażowanie na rynku w latach 80-tych i w drugiej dekadzie XXI w. Właśnie w tych latach ceny złota były przeceniane najmocniej. Co więcej, przecena w latach 80tych spowodowała spadek aktywności sektora inwestycyjnego na rynku złota przez kolejne dwie dekady. Mój wniosek jest prosty. Przez lata, w których sektor finansowy był najmniej aktywny, akumulował złoto. Natomiast sprzedawał go w momencie, w którym zwykli ludzie zaczęli słuchać „gadających głów”, namawiających do zakupu złota – stąd zwiększony wolumen).
Ta sama zależność zachodzi również w mniejszych odstępach czasu. Poniższy diagram oprócz 3 znanych już nam sektorów (jubilerski – jasnozielony, technologiczny – ciemnozielony i inwestycyjny – fioletowy) obejmuje również banki centralne (ciemnofioletowy).


Gdy skorelujemy go z wykresem po raz kolejny zauważymy, że sektor finansowy akumulował złoto wraz z rosnącą ceną, po to by przeprowadzi dużą dystrybucję w latach 2011-2012.


Jeśli popatrzymy na wykres cen złota w długim terminie i weźmiemy pod uwagę wszystko to co napisałem powyżej możemy odnieść wrażenie, że czeka nas ponowna stagnacja i akumulacja kruszcu przez banki. Zastanawia również fakt, iż mimo rosnącego zagrożenia geopolitycznego (starcia na Ukrainie, wojna gospodarcza między USA/UE a Rosją, starcia między USA a „państwem Islamskim) cena złota stoi w miejscu, a w ujęciu krótkoterminowym jest dociskana przez podaż. Decyzje pozostawiam oczywiście Wam drodzy czytelnicy, niemniej warto wziąć pod uwagę to co napisałem i w przyszłości zabrać się wraz z bankami w kierunku bicia nowych szczytów.

Zapraszam do czytania moich artykułów na www.kredyt.info
źródła:
www.sec.gov
www.247bull.com
www.stooq.pl - wykresy
www.pexels.com - zdjęcie

czwartek, 18 września 2014

Post No.1



Od dłuższego czasu miałem zamiar założyć bloga, na którym mógłbym się dzielić swoimi spostrzeżeniami na temat szeroko pojmowanych finansów. Niestety studia i zajęcia dodatkowe zajmowały sporą część mojego dnia. Dziś stoję przed nowymi wyzwaniami, a One dime jest jednym z nich.
Inwestowaniem zajmuję się od 2011 roku. Jestem aktywnym inwestorem głównie na GPW, ale część swojej uwagi skupiam również na rynku forex. Swoje decyzje podejmuję przede wszystkim w oparciu o analizę techniczną. Moje komentarze możecie znaleźć również na www.kredyt.info
Mam nadzieję, że treść, którą znajdziecie w kolejnych postach zachęci Was do częstego zaglądania na One dime.